Modelka nas wystawiła do wiatru. Piotrek do niej kilka razy dzwonił, kilka dni wcześniej i się upewniał czy dzień jej pasuje i żeby sobie dziewczyna załatwiła cały dzień wolny... co się okazało. Nie, dziewczyna nas nie wystawiła do wiatru, ale łaskawie poinformowała, że z sesją musimy się uwijać bo ona o 14tej ma drugą sesję. Z nami była umówiona na 12tą. Czujecie to? Aż mi oko lata na samo wspomnienie. Nie wiem co sobie ta niunia myślała.
Ale dzień i noc stracone nie były i porobiliśmy sobie fotki. Piotrkowi niestety nie chciało się potem obrabiać zdjęć, więc to pozostało w mojej gestii. A że ze mnie fotoszoper taki sam jak stylistka to efekt moich poczynań można podziwiać poniżej: