czwartek, 7 stycznia 2016

on-line dating

Oh boy, gdzie by tu zacząć?

Po pierwsze, Internet jest pełen debili, ćwoków i zboków. Tak było, jest i będzie, chyba, że Skynet uzyska świadomość i pośle w pisdu cały ten grajdołek.

Po paru latach (z przerwami) korzystania z różnego rodzaju portali społecznościowo-randkowych można zauważać pewne schematy, które przedstawię poniżej. Ogólnie jest to tragedia, obraz nędzy i rozpaczy, ale ja po prostu jestem nieżyciowa, nie przystosowana do życia w stadzie. Za brzydka, za stara/młoda, "zbyt wygórowane wymagania mam" - jak słyszę coś takiego to mi ręce opadają. Może gdyby ludzie stosowali w życiu jakąkolwiek selekcję i mieli jakiekolwiek wymagania, to po świecie nie chodziłoby tylu oszołomów.

Przechodząc do meritum (prawdopodobnie o czymś zapomnę, jak chociażby o fakcie popełnienia tego wpisu i za czas jakiś znowu wyżalę się w przestrzeń Internetu):

1. Łysi są bardziej dominujący, bezpośredni i rzadko miewają kompleksy.
2. Co czwarty facet ma fetysz stóp. Głównie lubią oglądać zadbane stopy w szpilkach, a mnie raz trafiła się propozycja od Włocha żeby zrobić mu masaż twarzy... stopami...
3. Okularnicy z IT mają najwięcej fetyszy, poszukują domin no i... wyglądają jak informatycy (nie, nie wyglądają jak Ashton Kutcher udający Steva Jobsa)
4. Najwięcej wyzwisk dostaje się od panów, którzy wyglądają przeciętnie. Spróbuj nie odpowiedzieć w ciągu 3 sekund na jego "hi sexy babe ur so pretyyy xoxoxoxo" a dostaniesz litanię obelg uderzających do 3 pokolenia wstecz.
5. Zapomnijcie o poprawnej pisowni czy wymianie długich wiadomości uderzających w sens istnienia i poruszających Twoją duszę.
6. Faceci to tchórze. Zgodzisz się na spotkanie i nagle paf! koniec wiadomości.
7. Faceci to dupki. Umówisz się i Cię wystawią, bo w tv będzie mecz (been there, done that)
8. No dobra, nie wszyscy są ble... ale na całą masę facetów, zwłaszcza jeśli wiesz czego szukasz i nie interesują Cię jednonocne przygody, to o panie, lata szukania.
9. W pewnym momencie zaczynasz wątpić w swoją seksualność i stwierdzasz, że w sumie nie ważne co osoba ma między nogami :)
10. Wracając do facetów... gdzie ja to... aha
11. Wyjdę na pustaka, tak wiem, sama urodą nie grzeszę (nie mówiąc o charakterze), ale większość panów nie powinna stawać przed aparatem. Sorry, but no sorry ;)
12. W nawiązaniu do pkt. 11 można podzielić zdjęcia i samych panów na kilka kategorii:
- obieżyświat: rzadko kiedy widać jego twarz, często stoi sobie w jakiejś dziczy w towarzystwie kijka i plecaka
- biegacz (rozumie się samo przez się)
- bywalec siłowni: najczęściej pozują w szatniach, bo właśnie odwiedzają kolegę, który tam pracuje i samemu nigdy nie przekroczyli progu siłowni (nie znaczy to, że źle wyglądają lub nie ćwiczą w ogóle); opcja druga: pierwszy raz jest na siłowni i godzinami pozuje przed lustrem by jego maciuś i buły wyglądały jak najkorzystniej
- turysta: tych to jest od groma. Pozują w basenie chwaląc się brzuszkami, skąpym owłosieniem na głowie i bogatym na plecach. Z twarzy podobni do buraka, cegły, hipopotama.
- clown: niby zabawny, a jednak kretyn...
- ideał: prawdopodobnie podpucha, zdjęcia ma kradzione, ale powzdychać można nie? ;)

I to chyba wszystko.
Czasami można sobie pogadać z ludźmi z drugiego końca świata i to jest fajne.
Osobiście polecam tinder'a. Z prostej przyczyny: aplikacja jest prosta w użyciu, a co najważniejsze, nie grożą ci wiadomości od ludzi, którymi człowiek nie jest zainteresowany. Ty wyślesz <3, dana osoba da Tobie <3 i dopiero wtedy można zacząć konwersację. Serio, to jest boskie. Na tyle wiadomości, syfu jaki się naczytałam od chorych ludzi, jest to wybawienie. Oczywiście nie ochrania to w pełni przed poznaniem wariata, ale zawsze możesz zgłosić i "odserduszkować" gościa by Cię więcej nie gnębił (albo gnębiła ;))

A na pocieszenie selfie:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz