Są takie tycie, bezradne, pocieszne i mają te słodziutkie brzuszeczki-bąbelki *och ach*
Mając u boku taką mini futrzastą kuleczkę zdobędziesz fejm na insta i masę lajków!
BŁĄD!
Nie będziesz mieć słodkich fociszy swojej kuleczki radości, bo będziesz musiała (lub musiał - nie osądzam, ale to dziwne) gonić gnojka jak spiernicza ci z wędliną, a swój wolny czas spędzisz na sprzątaniu kuwety, bo twoje maleństwo ma niezwykłą przemianę materii:
Jak słowo daję... nie przypuszczałam, że moje maleństwo jest w stanie wydalić z siebie tyle... shitu...
I ten ogrom energii... Zastanawiam się nad przykręceniem wolno stojącego drapaka do podłogi, bo młody, jak się rozpędzi swoim cztero-kilogramowym ciałkiem, jest w stanie przesuwać meble (pufa w przedpokoju została obciążona ceramicznymi kafelkami).
No i jak adoptujesz kota, kocura, to szykuj się na złoty deszcz - w pewnym momencie przestajesz czuć cokolwiek innego prócz sików zmieszanych z lawendą lub innym olejkiem zapachowym, który miał pochłonąć zapach, a tak naprawdę tylko pogorszył sytuację. Po kastracji jest minimalnie lepiej, ale kocurowi nadal będzie się zdarzać zamanifestowanie swojego poglądu na to kto tu jest prawdziwym panem domu...
PS
Niezbrylające się żwirki to jakieś kuriozum - na co to komu? WHYYY??
PS2
Pokochasz lawendę, kurwa, pokochasz ten zapach.
Z innych ciekawostek:
Jeśli tak jak ja, kochasz czerń, a niespodziewanym zrządzeniem losu, dostanie ci się inny niż czarny kot, będziesz mieć u siebie w domu, w pracy, w torbie, nieograniczony zapas rolek do odkłaczania siebie i swojego otoczenia. Osobiście polecam rolki z Ikei bo mają najsensowniejszą objętość w stosunku do ceny (serio, znam się na tym). Mnie ta sierść już nie przeszkadza... nawet jak kot pakuje pysk do kubka z kawą... lepiej pysk niż...
Właśnie: młody kot = zabawa non stop. W moim przypadku trafiłam na aportującego kota, a najlepszymi piłeczkami są papierki po krówkach (akurat to mi nie przeszkadza i mam usprawiedliwienie dla swojego łakomstwa)... ale czasem mu się to nudzi i lubi wrzucać papierki do kubków pełnych wody lub właśnie kawy...
Nigdy nie adoptuj kota w worku, a w tym przypadku, nieletniego kota, bo nigdy nie wiesz kogo dostaniesz ;)
Z innych ciekawostek:
Koty jak każdy drapieżnik, mają swoje ulubione pory napierdalania z maksymalną prędkością parkour, a są to circa 4:30-7:00 i 18-21 - wieczorna pora jest różna, ale poranną masz jak amen w pacierzu.
Nie warto wydawać fortuny na jakieś Szeby-sreby czy Łiskasową mielonkę, bo:
- wszystkie karmy są produkowane przez 5 firm
- od mokrego jedzenia psują się zęby
- sterylka/kastracja = dieta dożywotnia (z dwojga złego wolę jak kot sika niż żeby miał piasek w poczu)
- łosoś tuczy jak cholera
- to nie prawda, że koty nie lubią słodkiego
Jeśli tak jak ja, nie masz samochodu, daruj sobie plastikową klatkę, kup torbę lub plecak - twoje ramiona będą ci wdzięczne.
Największym bullshitem jest to, że koty to samotnicy - nie wiem jak inni, ale ja od dziesięciu lat nie zamykam drzwi do łazienki...
I ten mini zawał serca gdy o zapomnianej przez boga godzinie otwierasz oczy, a na szafie, nawet nie wiesz jakim cudem, siedzi twoja słodka kuleczka z żółtymi ślepiami wpatrzonymi w punkt tuż nad twoją głową...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz